fot. Wiki

1 sierpnia o godz. 17.00 – ten termin został wybrany przez polskie władze na rozpoczęcie Powstania Warszawskiego. Sporo rzeczy poszło jednak nie tak. Miejscami walki zaczęły się wcześniej. Mimo początkowych zwycięstw, nie udało się zająć najważniejszych strategicznych punktów w mieście. Pomijając kwestie dotyczące sensu czy też jego braku – czy Powstanie Warszawskie miało szansę odnieść sukces? Wydaje się, że nie. Co ważne, ówczesne władze polskie o tym najpewniej nie wiedziały, choć ich sojusznicy już tak i postanowili milczeć.

Powstanie Warszawskie zakończyło się militarną klęską oraz jeszcze większą klęską gospodarczą i kulturową. Gospodarczo zginęły setki tysięcy ludzi zaś Warszawa – przed wojną nazywana „Paryżem Północy” ze względu na wysoki rozwój – została niemal całkowicie zrównana z ziemią. Kulturowo zaś poza ogromem zniszczeń i śmierci wybite zostały jeszcze żyjące elity narodowe, które brały udział w walkach bądź też po prostu mieszkały w Warszawie.

Pozostaje w kwestii przypuszczeń, choć nie pozbawionych podstaw, że w razie braku Powstania Warszawskiego efekty byłyby i tak podobne. Prestiżowa pozycja miasta sprawiała, że Niemcy mogli podjąć zaciekłą obronę, w efekcie której do zniszczeń na podobną skalę i tak by doszło. Niewykluczone, że Warszawa i tak zostałaby celowo zniszczona przez oddziały niemieckie przed wycofaniem się. Dla Niemców Polacy byli podludźmi i nie chcieliby, by coś wspaniałego pozostało po nich, gdy oni sami ponoszą klęskę.

To jednak spekulacje. Faktem jest to, co się stało. Po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie – obliczone na najwyżej kilka dni starć – zakończyło się klęską, śmiercią i zniszczeniem. Zadać jednak należy ważne pytanie: Czy Powstanie Warszawskie miało w ogóle szanse na sukces? Moim zdaniem nie, choć ówczesne dowództwo mogło tego nie wiedzieć.

Brak przygotowania

Powstańcy nie byli dobrze przygotowani do walki. Jasne, jakaś broń i jakaś amunicja była. Zresztą na początek wystarczyło. Ale wszystko to było w zwyczajnie zbyt małej ilości.

Być może oglądaliście film „Wróg u bram”. W pierwszych scenach, gdy bohater przybywa do oblężonego Stalingradu, przedstawiona jest kwintesencja sowieckiej taktyki. Jeden żołnierz dostaje karabin, drugi tylko amunicję. Jak pierwszy padnie, drugi bierze po nim karabin. Niestety, ale wydaje się, że podobnie było w przypadku Powstania Warszawskiego.

Oczywiście, dowództwo o wiele bardziej szanowało życie żołnierzy niż u sowietów. Broń też była lepszej jakości, a powstańcy mieli doświadczenie bojowe. Wielu z nich działało już wcześniej w partyzantce, niejeden z powstańców był żołnierzem we wrześniu 1939 roku. Niemniej sprzętu po prostu brakowało.

Samo to już sprawia, że ciężko – z perspektywy czasu – dostrzec szanse na zwycięstwo Powstania Warszawskiego. Inna sprawa, że powstanie miało trwać – wedle założeń władz – kilka dni. Zaraz do miasta mieli wejść sowieci i pomóc powstańcom wypędzić Niemców. Tak się jednak nie stało.

Strategia Stalina

Stalin pragmatycznie uznał, że nie ma sensu wpychać się do miasta, w którym trwają walki. Wykrwawiają się przecież nie jego żołnierze. Oczywiście, dzięki tej sytuacji mógł zaoszczędzić wiele sowieckich żyć – w końcu rzeka nie byłaby dobrze chroniona przez Niemców. Ale – jak już wspomniałem i co nie jest tajemnicą – sowieci nie mieli żadnego szacunku dla życia swoich żołnierzy. W końcu mas ludzkich było u nich co nie miara.

Zamiast tego najpewniej komunistyczny wódz cieszył się, że potencjalna opozycja wobec władzy komunistycznej wykrwawia się. Oraz że następuje zniszczenie jednego z najwspanialszych elementów polskiej kultury.

Ponadto Stalin nie zgodził się ani na zaopatrywanie powstańców ani nawet na korzystanie przez aliantów z sowieckich lotnisk, by zaopatrzenie dostarczać. W efekcie zrzutów było mało, a jeśli już do nich dochodziło, wielokrotnie było przechwytywane przez Niemców.

Co ważne, dla nas dziś działanie Stalina jest uznawane za oczywistość. Niekoniecznie jednak było to tak rozpatrywane przez ówczesnych. Po pierwsze, sowieci uznani byli przez polski rząd za sojusznika sojusznika. Czyli pośrednio i wobec Polski kogoś zaprzyjaźnionego. Jasne, to błąd. Niemniej wówczas można było takowy popełnić. Po drugie, Zachód na poważnie traktował Stalina i ZSRS jako sojusznika. W tamtych czasach skutecznie przedstawiano państwo sowieckie jako miejsce dobrobytu, szczęśliwości i partnera do tworzenia cywilizowanego, przepełnionego pokojem świata.

I po trzecie wreszcie, Polacy nie wiedzieli o ustaleniach konferencji w Teheranie.

Zdrada w Teheranie

Było to spotkanie tzw. wielkiej trójki w Teheranie w Iranie. Obecni byli premier Zjednoczonego Królestwa Winston Churchill, prezydent USA Franklin Delano Roosevelt i szef ZSRS Józef Stalin. Spotkanie odbyło się w dniach 28 listopada – 1 grudnia 1943 roku.

Wówczas poczyniono wiele ustaleń dotyczących dalszej walki z Niemcami. Część z nich dotyczyła Polski. Wówczas alianci ustalili już zmianę granic Polski na tzw. linii Curzona. Dokonano również podziału Europy na strefy okupacyjne. Polska znalazła się w strefie sowieckiej, o czym nie poinformowano rządu polskiego.

Dlatego wracając do poprzedniej kwestii – Polacy mogli popełnić błąd przy ustalaniu szans na powodzenie Powstania Warszawskiego. Alianci natomiast wiedzieli, że całe to poświęcenie będzie na nic i bezczelnie milczeli, jeszcze oferując pomoc – nieskuteczną – w walce.

Tak więc wydaje się, że Powstanie Warszawskie nie miało szans na powodzenie. Jednak niezależnie od tego, wszystkim jego uczestnikom jak również ówczesnym zwykłym mieszkańcom Warszawy należy się szacunek i pamięć. A już na pewno nie można mówić, że decyzja o wybuchu powstania była zdradą.

Dominik Cwikła

TymZyjesz.pl

fot. Wiki

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca! Jeśli się podobał, prosimy o udostępnienie go na Twoich mediach społecznościowych. Zachęcamy również do polubienia nas na Facebooku i Twitterze!

A jeśli chcesz jeszcze bardziej docenić naszą pracę, możesz postawić nam wirtualną kawę! Będziemy MEGA wdzięczni 🙂 Aby to zrobić, kliknij banner poniżej.

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

TUTAJ TEŻ SIĘ ZAREKLAMUJESZ! ALBO I NAD BANNEREM!

Dominik Cwikła
Śledź nas!

By Dominik Cwikła

Współtwórca i pomysłodawca portalu TymŻyjesz.pl. Dziennikarz i publicysta. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Od marca 2023 pracuję w tv wRealu24, od listopada jestem redaktorem naczelnym telewizji. Z przeszłości warto wspomnieć: Wydawanie Gazety "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" w Radiu SIM oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com. Prowadziłem programy w NCzasTV, Mediach Narodowych, Korona TV i Krul TV. Obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Zachęcam do wspierania tego portalu poprzez postawienie wirtualnej kawy https://buycoffee.to/tymzyjesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *