Słowiańszczyzna

Kaszubski to jedyny język regionalny w Polsce – jego status określa ustawa z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Jednak zanim państwo polskie oficjalnie uznało kaszubski, był on już uznawany za język i posiadał trzyliterowy międzynarodowy kod CSB według normy ISO 639-2. Dziś do miana języka aspiruje także śląski, ale… tu sprawa jest bardziej skomplikowana.

Dla wielu osób wciąż jest to powód do konsternacji, bo nie rozumieją, dlaczego kaszubszczyzna jest uznawana za język, a w przypadku np. śląskiego jest to wciąż kwestia sporna. Jeszcze inni, nie próbując zrozumieć, skąd ten szczególny status kaszubskiego się wziął, sądzą, że jest to kwestia polityczna, wymierzona w jakiś sposób w Polskę i Polaków i z uporem maniaka nazywają kaszubską mowę dialektem lub gwarą.

Problem może wynikać między innymi z nieustannego zestawiania ze sobą Kaszubów i Ślązaków. Istnieje stereotyp, jakoby kaszubski i śląski były do siebie podobne i wykształciły się w ten sam sposób – z wymieszania się polszczyzny z niemieckimi naleciałościami. Otóż nie ma w tym ani grama prawdy, a porównywanie ze sobą języka kaszubskiego z mową śląską ma tyle samo sensu, co porównywanie dialektu wielkopolskiego do języka czeskiego. Kaszubski i śląski mają zupełnie różną historię i to ona stanowi o tym, że o ile w przypadku śląskiego istnieje jakieś pole do dyskusji nad tym, czy jest to język, czy też raczej dialekt, to w przypadku języka kaszubskiego nie da się sensownie uargumentować nazywania go dialektem polszczyzny.

Skąd wziął się kaszubski, a skąd śląski?

By zrozumieć, dlaczego kaszubski jest niewątpliwie samodzielnym językiem i w przeciwieństwie do śląskiego nie ma tutaj żadnego pola do dyskusji, należy prześledzić historię języków słowiańskich – aż do momentu wykształcenia się kaszubszczyzny i polszczyzny. Mniej więcej na przełomie II i I tysiąclecia p.n.e. z indoeuropejskiej wspólnoty językowej wyodrębnił się język prasłowiański. Choć język ten jest obecnie martwy, to wciąż używamy wielu słów, które jedynie nieznacznie zmieniły się od czasów prasłowiańskich. Przykładem może tu być np. słowo gvězda (po polsku – gwiazda, po śląsku – gwiazda, po czesku – hvězda, a po kaszubsku – gwiôzda) lub korva (po polsku – krowa, po śląsku – krowa, po czesku – kráva, a po kaszubsku – karwa).

Prasłowiańska wspólnota językowa rozpadła się około VI wieku n.e.. W wyniku wzmożonej ekspansji terytorialnej Słowian zaczęły powstawać dialekty regionalne. Najpierw wykształciły się trzy główne grupy – zachodniosłowiańska, południowosłowiańska i wschodniosłowiańska. Z południowosłowiańskiej (najprawdopodobniej najbardziej zbliżonej do języka prasłowiańskiego) wyewoluują w końcu języki takie jak serbsko-chorwacki, bułgarski, czy macedoński. Ze wschodniosłowiańskiej natomiast m.in. rosyjski, białoruski, łemkowski i ukraiński.

Aby jednak zrozumieć różną genezę kaszubskiego i śląskiego, należy przyjrzeć się grupie zachodniosłowiańskiej. Z tej grupy wyodrębniły się kolejne podgrupy: czesko-słowacka, łużycka i lechicka. Z czesko-słowackiej wyewoluowały języki czeski i słowacki, z łużyckiej – dolnołużycki i górnołużycki, a z lechickiej – połabski, pomorski i staropolski. To właśnie ten ostatni podział jest najważniejszy w zrozumieniu, dlaczego kaszubski jest uznawany za samodzielny język, a w przypadku śląskiego istnieją spory. Kaszubski wyewoluował bowiem z języka pomorskiego (który można by nazwać starokaszubskim), a język polski i śląski ze staropolskiego.

Staropolski natomiast uważa się najczęściej za etap w rozwoju języka polskiego. Tak więc śląszczyzna wywodzi się w pewien sposób z języka polskiego (co więcej – jest nawet bliższa staropolszczyźnie niż współczesny język polski), a kaszubski nie. Jeśli więc w przypadku śląskiego można toczyć dyskusje, czy różnice między staropolszczyzną i współczesną polszczyzną oraz liczne zapożyczenia z języka niemieckiego i czeskiego, czynią z tej mowy osobny język, to w przypadku kaszubszczyzny miejsca na taką dyskusję nie ma. Kaszubski i polski są bowiem rówieśnikami. Mają wspólnego przodka, są ze sobą spokrewnione, ale rozwijały się równolegle do siebie jako dwa niezależne języki.

Polski i kaszubski rozwijały się równolegle

Kaszubski i polski – lub jak kto woli pomorski i staropolski – jako dwa języki, które wyrosły z jednego lechickiego pnia, były z początku bardzo zbliżone do siebie. Na przestrzeni wieków obie mowy zaczęły jednak nabierać wielu cech własnych. I tak na przykład język kaszubski zachował prasłowiańską formę TarT m.in. w takich wyrazach jak gard (pol. miasto) i parmiéń (pol. promień), gdy w języku polskim słowa te ewoluowały w gród i promień.

Pomorscy autochtoni zachowali również liczbę podwójną obok liczby pojedynczej i mnogiej – mówią np. ma, gdy wypowiadają się imieniu dwóch osób i w przypadku więcej niż dwóch. W języku polskim istnieje jedna forma tego słowa – „my”. Język polski z lechickiego zachował natomiast ruchome e w takich wyrazach jak poranek lub czwartek, gdy w kaszubskim ta forma zanikła (powstały kolejno pòrénk i czwiôrtk). W języku kaszubskim zachowało się również wiele dźwięków, które w polskim już nie występują. Takie przykłady można by mnożyć i mnożyć.

Oba języki przez wieki wchłonęły również wiele zapożyczeń, co także sprawia, że dziś są dla siebie niezrozumiałe. Zarówno polski, jak i kaszubski zaadaptowały wiele słów z łaciny. Polacy przyjęli jednak także wiele wyrazów od słowiańskich sąsiadów, czyli Czechów, Rusinów i Rosjan. Kaszubi żyli natomiast na peryferiach słowiańszczyzny, otoczeni ludami germańskimi, a kontakty z „krewniakami” ograniczały się u nich do tych z innymi Lechitami, więc u nich taka międzysłowiańska wymiana nie występowała – pojawiają się co najwyżej zapożyczenia z połabskiego, przez co kaszubszczyzna bywa podobna do mowy Serbów Łużyckich.

Polacy dodatkowo przejęli wiele słów z tak „egzotycznych” języków, jak np. francuski, turecki, włoski i węgierski. W języku kaszubskim natomiast, z racji położenia geograficznego i historii, roi się od germanizmów, które stanowią nawet 5 proc. wszystkich wyrazów. Przy czym nie są to jedynie słowa wywodzące się z języka niemieckiego, ale również sięgające wczesnego średniowiecza zapożyczenia od Skandynawów, a także przejęte w późniejszych wiekach wyrazy pochodzenia niderlandzkiego.

Oczywiście język polski również „pożyczył” wiele wyrazów od swoich zachodnich sąsiadów, ale często nie pokrywają się one z germanizmami występującymi w mowie pomorskiej. W kaszubskim obecne są również bałtyzmy zaczerpnięte z martwego już języka staropruskiego, co także wynika z położenia Pomorza na mapie.

Co ciekawe – język kaszubski może być niezrozumiały dla Polaków także ze względu na… polonizmy. Tutaj rzeczywiście pojawia się wspólny mianownik z mową śląską. Kaszubski posiada bowiem wiele zapożyczeń z języka polskiego, ale w dużej mierze są to archaizmy, których Polacy już nie używają. Przykładem może być tu chociażby słowo „sklep” – po kaszubsku i staropolsku jest to piwnica, ale w dzisiejszej polszczyźnie wyraz ten nabrał zupełnie nowego znaczenia.

Kaszubski wchłonął także niektóre cechy gwar północnopolskich od społeczności polskich, które sąsiadowały z Pomorzem. Kaszubszczyzna oddziaływała również na język polski, co wpłynęło na gwarę kociewską, która zawiera wiele kaszubizmów. Z mieszaniny polskiego i kaszubskiego powstały także gwary graniczne, jak na przykład borowiacka, o której trudno powiedzieć, czy należy do kaszubszczyzny, czy do polszczyzny.

Oba języki są również zróżnicowane wewnętrznie – przy czym mający o wiele mniej użytkowników kaszubski bardziej. Jeszcze niedawno kaszubszczyzna dzieliła się na około 80 gwar. Dziś w użyciu są 3 kaszubskie dialekty, 36 gwar oraz literacki standard. Język polski dzieli się na około 6 dialektów (zależnie od tego, czy wliczamy weń śląski, czy nie), ale zdecydowana większość Polaków używa na co dzień standardowej polszczyzny.

Rozwój literatury kaszubskiej obok literatury polskiej

Kaszubski jest uważany za język również dlatego, że posiada stosunkowo stare zabytki literatury. Pierwsze zdanie zapisane w języku kaszubskim pochodzi z 1304 roku. Dla porównania najstarsze zdanie po polsku zapisano w roku 1270. Różnica wynosi tylko 34 lata.

Jeśli będziemy porównywać dalej, to najstarsze dzieła spisane w języku polskim, czyli „Kazania świętokrzyskie”, datowanie są na połowę XIV wieku. Pierwsze dzieła spisane po kaszubsku – „Dutki brzeskie” – pochodzą natomiast z 1402 roku. Różnica znów jest niewielka. Najstarszy druk po polsku – zawierający trzy modlitwy katolickie „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo” oraz „Wierzę w Boga” – opublikowano w roku 1475. Kolejne zabytki literatury kaszubskiej to luterańskie katechizmy z roku 1586 autorstwa Szymona Krofeya i z 1643 autorstwa Michała Brüggemana.

Literatura piękna w języku kaszubskim zaczęła powstawać w XIX wieku – wtedy za sprawą takich twórców jak m.in. Florian Ceynowa czy Hieronim Derdowski powstały pierwsze wiersze, powieści i epopeje w mowie pomorskich autochtonów. Na rozwój kaszubskiej literatury wpłynęła standaryzacja kaszubskiego alfabetu, którą w 1850 roku stworzył Florian Ceynowa, a rozwinęli kolejni badacze jak Friedrich Lorentz i ksiądz Bernard Sychta.

Prawdziwy „wysyp” kaszubskich literatów przypadł na wiek XX. Aleksander Majkowski napisał wtedy Żëcé i przigòdë Remùsa, czyli kaszubską epopeję narodową, którą przetłumaczono na języki polski, francuski, niemiecki i angielski. Swoje dzieła po kaszubsku tworzyć i publikować zaczęli wówczas także m.in. Aleksander Labuda, Jan Trepczyk, Jan Karnowski, Leon Heyke, Jan Rompski i dziesiątki innych. Założona została wówczas „Zrzesz Kaszëbskô”, której twórcy rozpoczęli proces „czyszczenia” kaszubszczyzny z obcych wpływów (podobne procesy zachodziły w historii także w Finlandii, Rumunii czy Islandii). „Zrzeszyńcy” starali się zastąpić wiele polonizmów i germanizmów archaizmami lub stworzonymi przez siebie neologizmami. W efekcie powstał kaszubski język literacki, który co prawda nie przyjął się do końca w żywej kaszubszczyźnie, ale stał się językiem poezji i literatury.

W czasie PRL-u Kaszubi byli agresywnie polonizowani. Dochodziło również do prześladowań – szczególnie w pierwszych latach po wojnie. Mimo to wciąż powstawały dzieła po kaszubsku dzięki takim twórcom jak m.in. Alojzy Nagel i Jan Drzeżdżon. Po upadku komuny znów mamy do czynienia z rozkwitem kaszubskiej literatury. Obecnie powstaje sporo książek i poezji w języku pomorskich autochtonów. Na kaszubski tłumaczone są również dzieła polskie i zagraniczne. Prężnie rozwija się także kaszubska fantastyka.

Kiedy po raz pierwszy uznano język kaszubski?

„Mowa Kaszubów i Słowieńców nie jest bynajmniej narzeczem polskim, ale odrębnym językiem słowiańskim (…). Nie nazywają się też Kaszubi nigdy Polakami, chyba pod wpływem czynników politycznych, ani mowy swojej polską, ale zawsze tylko kaszubską” – pisał pochodzący z Liszek w Małopolsce, a wykształcony we Lwowie na dzisiejszej Ukrainie, wybitny polski językoznawca Stefan Ramułt we wstępie do wydanego w 1893 roku w Krakowie Słownika języka pomorskiego czyli kaszubskiego.

W rzeczywistości trudno mówić o tym, kiedy po raz pierwszy uznano kaszubski za osobny język, bo tak naprawdę nigdy nie uważano go powszechnie za odłam języka polskiego. Owszem – pojawiały się teksty uznające kaszubszczyznę za dialekt polski, ale najczęściej powstawały one z motywacji propagandowo-politycznej. W dodatku większość z nich powstała dość późno – na przełomie XIX i XX wieku, gdy w narodzie polskim zaczęły rosnąć idee niepodległościowe. Np. w 1860 roku w „Gazecie Warszawskiej” i „Gazecie Poznańskiej” pojawił się tekst pt. Ziemia Kaszubów, to już naszym Wielkopolanom, a może jeszcze bliższym sąsiadom, terra incognita. Anonimowy autor stwierdza tam, że kaszubski jest mową polską, choć nie czysto polską, a od polszczyzny odróżnia ją to, że brak jej ogłady.

W samym tekście, który jest napisany dość nieudolnie, nieznany z imienia i nazwiska autor kilkukrotnie sam sobie przeczy, gdy na przykład najpierw twierdzi, że nie istnieją żadne zabytki literatury kaszubskiej, by następnie kilka z nich wymienić. W podobny sposób powracano do tematu na przestrzeni wieków jeszcze kilkukrotnie, udowadniając na przykład, że kaszubski musi być dialektem polskiego, bo gdy pomorscy autochtoni mówią bardzo powoli, to są w stanie porozumieć się z Polakami. Niewątpliwie dużą rolę w powstaniu mitu o „polskim” kaszubskim odegrała propaganda PRL-u. Wówczas zaczęło powstawać mnóstwo tekstów, w których nie tylko z Kaszubów, ale także i z Serbołużyczan i nieistniejących już Połabian próbowano robić etnicznych Polaków.

Jeśli jednak skupimy się na tekstach badaczy, to już w 1603 roku niemiecki językoznawca Hieronymus Megiser umieścił język kaszubski na sporządzonej przez siebie liście języków słowiańskich. Nie oznacza to, że wcześniej mowa kaszubska nie była uważana za samodzielny język – wcześniej po prostu nikt nie zainteresował się tematem języków słowiańskich na tyle dogłębnie, by taką dokładną listę stworzyć (rozwój językoznawstwa przypada dopiero na XIX wiek). W późniejszych wiekach kolejni specjaliści powtarzali tezę Megisera, a badaniem języka kaszubskiego zajmowali się m.in. wspomniani już wcześniej Stefan Ramułt czy Friedrich Lorentz.

Obecnie również większość badaczy potwierdza, że kaszubszczyzna jest samodzielnym językiem, który nie pochodzi od języka polskiego. Vít Dovalil – wybitny językoznawca pochodzący z Czech – podaje kaszubski jako przykład języka pozornie dialektyzowanego (z powodów ideologicznych), stawiając jego sytuację na równi z relacją między językami regionalnymi Francji a językiem francuskim oraz językiem sardyńskim a włoskim. W środowisku badaczy relację kaszubskiego i polskiego porównuje się również często do relacji białoruskiego i rosyjskiego lub ukraińskiego i rosyjskiego.

Uznanie kaszubskiego za język (pod względem prawnym mówimy tu zresztą o faktach dokonanych) nie stanowi jednak oczywiście żadnego zagrożenia dla Polski czy Polaków. Mówimy tu po prostu o uznaniu faktów historycznych i naukowych. Strach przed kaszubskim w dużej mierze wywodzi się z komunistycznej propagandy PRL-u oraz niewiedzy.

Tymczasem Kaszubi nie przejawiają żadnych nastrojów separatystycznych (i nigdy też nie przejawiali ich w historii najnowszej, choć w swojej historii stworzyli dwa przykłady niezależnej państwowości we wczesnym średniowieczu, która oparta była o ich rodzime dynastie, co również odróżnia ich od Ślązaków). Natomiast w samej Europie mamy przykłady kilku państw, w których występuje wiele języków, jak na przykład Irlandia, Belgia, czy Szwajcaria – i w żadnym z nich wielojęzyczność nie prowadzi do zagrożeń dla samostanowienia tychże państw. Obawy sceptyków powinna koić także historia Rzeczypospolitej, która najpotężniejsza była wtedy, gdy była państwem wielu kultur, narodowości i języków.

Jeśli śląski to nie język, to Ślązacy nie są narodem?

Nie, nie można tego jednoznacznie stwierdzić. Istnieje bowiem wiele narodów, które nie posiadają własnego języka. Można tu wymienić na przykład Austriaków mówiących po niemiecku, Amerykanów mówiących po angielsku etc. Oczywiście uznanie śląskiego za język na pewno pomogłoby Ślązakom w uznaniu ich za naród, szczególnie w społeczeństwie polskim, które nie do końca rozumie definicje takich pojęć jak „język” czy „naród”, ale nie jest to konieczne. Tą kwestią powinni zająć się przede wszystkim eksperci i badacze.

Szymon Grot

Fot. Zdjęcie ze str. 15 z Die Territorialgeschichte des brandenburgisch preussischen Staates, im Auschluss an zehn historische Karten übersichtlich dargestellt, Fix W. Oryginał przechowywane jest w Bibliotece Brytyjskiej / WikiMedia / Licencja: Domena Publiczna

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

3 thoughts on “Dlaczego kaszubski uznaje się za język, a ze śląskim są „problemy”?”
  1. Czytając te krótkie wzmianki i Śląskim tylko pokazują, że autor nic nie wie na temat tego języka.
    Tak się składa, że wiele przytoczonych słów wymawia się po Śląsku tak samo bądź podobnie jak po Kaszubsku.

  2. Mieszkałem kilka lat wśród Kaszubów. Strasznie „radiomaryjny” narodek latający non stop do kościoła. Bardzo skupiają się na pieniądzach – zarówno wtedy gdy wydają pieniądze jak i wtedy gdy ktoś im wisi pieniądze, ale też skrupulatnie sami oddają terminowo. Straszne dziecioroby i nie mówię jako przytyk. Lubią pić ale z obcymi piją ostrożnie. O historii nie lubią mówić bo to „trudny temat”. Nie powiedziałbym, że są gościnni choć krzywdy mi nikt nie zrobił. Od Polaków różni ich język (ale rzadko nim mówią, a jak wejdzie obcy to przestają), specyficzne poczucie humoru, poziom religijności bardzo wysoki, chłodne podejście do obcych i kult pieniądza. Mają też dobre cechy bo nie oszukują, dobrze pracują i są pomocni, choć mgoą cie nie lubić

    1. Pisząc „narodek”, „dziecioroby” – już dajesz pejoratywne zabarwienie swojej wypowiedzi, więdz nie osładzaj jej pozytywami. Nie zdołasz. Jesli byłbyś prawdziwym Kresowianinem, w mojej ocenie byś tak nie napisał, bo znałem kilku Kresowiaków i zawsze byli to bardzo kulturalni ludzie, szczególnie w odniesieniu do innych „bezpaństwowców”, czy wypędzonych. Ty jestes zwykłym burakiem z Wrocławia i tyle. Jedź sobie pomieszkać u Bauera – tam napewno będzie ci bardziej pasować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *