Robert Lewandowski pudłuje w meczu z Atletico Madryt.Robert Lewandowski pudłuje w meczu z Atletico Madryt. / Fot. Eleven Sports/screen

To nie jest dobry czas dla Roberta Lewandowskiego. O tym zachowaniu Polaka będą rozpisywać się media na całym świecie. „Lewy” w prostej sytuacji, gdy powinien wystawić partnerowi piłkę do pustej bramki, postanowił sam zakończyć akcję, ale fatalnie spudłował.

Szczęście w nieszczęściu, że błąd Polaka nie rzutował na końcowy wynik. Barcelona wygrała arcyważny mecz z Atletico Madryt 1:0 i przybliżyła się do zdobycia tytułu mistrza Hiszpanii. Nad drugim Realem Madryt ma 11 punktów przewagi, a do końca sezonu pozostało jeszcze osiem kolejek.

Barcelona o pozytywny wynik musiała jednak drżeć do samego końca. Mogło być znacznie spokojniej, gdyby nie fatalne i samolubne zachowanie Lewandowskiego kwadrans przed końcem meczu. Po tej akcji powinno być 2:0.

Lewandowski otrzymał znakomite podanie za linię obrony. Pognał kilkadziesiąt metrów, ostatecznie przed sobą miał jedynie bramkarza rywali, który wybiegł za pole karne, a obok kolegę z drużyny – Brazylijczyka Raphinhę.

W zdecydowanej większości przypadków w takiej sytuacji po prostu podaje się lepiej ustawionemu koledze, by ten dopełnił formalności i wturlał piłkę do bramki. Lewandowski postanowił jednak inaczej. Chciał sam sfinalizować akcję, ale uderzył koszmarnie. Lekko, ale przede wszystkim niecelnie. Raphinha padł na murawę nie dowierzając, jak „Lewy” rozwiązał całą sytuację.

Zachowanie Lewandowskiego zapewne będzie analizowane na setki sposobów. Najprawdopodobniej Polak podjął egoistyczną decyzję, bo chciał się przełamać i wreszcie zdobyć ważną bramkę. Tych mu ostatnio brakuje.

Choć Lewandowski wciąż jest liderem klasyfikacji strzelców La Liga z 17 golami na koncie, to napastnikowi Barcelony zaczyna się wypominać, że od kilku miesięcy prezentuje kiepską formę. Większość ze wspomnianych bramek zdobył na początku sezonu. Od momentu pamiętnej czerwonej kartki w meczu z Osasuną w listopadzie ub.r. „Lewy” tylko czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Na gola przed własną publicznością czeka od połowy lutego.

Fot. Eleven Sports/screen

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter! Jeśli podoba Ci się nasza praca - postaw nam kawę! https://buycoffee.to/tymzyjesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *