fot. YT/TVP Info / Ministerstwo Edukacji Narodowej

Kwestia prac domowych wywołuje ogromne emocje w całym społeczeństwie. Jak się okazuje, z minister edukacji Barbarą Nowacką jest trochę jak z Januszem Korwin-Mikkem. Choć minister powiedziała coś, to teraz jej koalicjanci próbują tłumaczyć, co ta miała na myśli. Wszystko jednak wskazuje na to, że pomysł minister Nowackiej po prostu nie przejdzie.

Bezdyskusyjnym faktem jest, że obecny system szkolnictwa, co kilka lat zresztą drastycznie reformowany, jest słaby. Stąd dyskusja i pomysł nad jego zmianą mogą być dobre.

Jednak pomysł minister edukacji Barbary Nowackiej nie spotkał się z przychylnością ani polityków ani zwykłych Polaków.

– To, co jest potrzebne, to jest odejście od obowiązkowych i ocenianych prac domowych i od początku kwietnia takie rozporządzenie wejdzie – mówiła w rozmowie z „Wirtualną Polską” Minister Barbara Nowacka.

– Jestem pewna, że po kilku latach funkcjonowania braku prac domowych w szkołach podstawowych w szkołach średnich też to będzie zniesione – dodała.

Słowa te wywołały wielkie oburzenie. Jest ono na tyle wielkie, że koalicjanci minister Nowackiej teraz wycofują się rakiem z tego pomysłu i przekonują, że co innego miała na myśli.

– Nawet, jeżeli ktoś wczyta się w założenia do projektu rozporządzenia ministerstwa, to bardzo szybko wyczyta, że nie ma mowy o zakazie. Jest, rzeczywiście, brak prac domowych pisemnych i praktycznych – mówiła wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer podczas dyskusji na temat głośnego projektu.

– Bardzo jasno mówimy, że nie może być tej (przykładowej) rzeżuchy, bo w jednym domu to ojciec sieje rzeżuchę, a mama wykleja. W innym domu dziecku nie kupi się papieru, z którego mama może wykleić, a ojciec nie zapewni rzeżuchy, którą można posiać. I to jest to, co bardzo różnicuje dzieci – przekonywała Lubnauer.

– To, czy one będą w stanie odrobić pracę, zależy od kapitału ich domu – zaznaczyła.

Dalej wyjaśniała, że w klasach 4-8, gdy dzieci są już bardziej samodzielne, prace domowe mają być nieobowiązkowe i nieoceniane. Jak przekonuje, ich odrobienie może być uzależnione od pomocy rodzica lub korepetytora.

– Jeśli jednak nauczyciel zada taką pracę, będzie miał obowiązek udzielenia dziecku informacji zwrotnej, co zrobiło dobrze, a co źle, żeby wiedziało, czy na podstawie zadania czegoś się nauczyło. A nie po prostu miało komunikat, że dostało jedynkę, bo nie odrobiło trudnego zadania – przekonywała Lubnauer.

Swego czasu wyśmiewano partię Janusza Korwin-Mikkego. Ten powiedział coś kontrowersyjnego, a potem jego działacze wyjaśniali, że prezes miał co innego na myśli. Tutaj mamy sytuację, gdy minister edukacji powiedziała, że potrzebne jest „odejście od obowiązkowych i ocenianych prac domowych i od początku kwietnia takie rozporządzenie wejdzie”. Wiceminister zaś wyjaśnia, że to wcale nie będzie odejście od obowiązkowych i ocenianych prac domowych, tylko „brak prac domowych pisemnych i praktycznych”. Czyli minister powiedziała jedno, ale na pewno miała coś innego na myśli.

dj

wp.pl / radiozet.pl / tymzyjesz.pl

fot. YT/TVP Info / Ministerstwo Edukacji Narodowej

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter! Jeśli podoba Ci się nasza praca - postaw nam kawę! https://buycoffee.to/tymzyjesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *