Javier Milei Fot. YouTube / BBCJavier Milei Fot. YouTube / BBC

W Argentynie zakończyły się wybory prezydenckie. Niespodziewanie wygrał w nich wolnościowiec Javier Milei. Liberał w polskich mediach nazywany jest czasem, nie do końca słusznie, „argentyńskim Korwinem”.

Javier Milei wygrał z Sergiem Massą stosunkiem głosów 56 do 44 proc. Ekonomista i wykładowca nauk ekonomicznych, który ma w sobie energię gwiazdy rocka, będzie pierwszym ideowym libertarianinem pełniącym funkcję głowy państwa na świecie w XXI wieku.

Z libertariańskimi hasłami do wyborów szedł także co prawda obecny prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, jednak nie realizował wszystkich obietnic, a później wybuchła wojna. Milei więc ma szansę pokazać na przykładzie Argentyny, czy libertariańskie podejście jest w stanie podźwignąć państwo z kryzysu.

A jest co podźwigać, bo lewicowi poprzednicy zostawiają nowemu prezydentowi gospodarkę w zapaści i kilkusetprocentową inflację. Milei wierzy, że jest w stanie naprawić system, w dużej mierze go likwidując i przywracając zasady wolnego rynku.

Argentyński Korwin? Nie do końca

Polskie media robią Mileiego „argentyńskiego Korwina”, amerykańskie z kolei kreują go na „argentyńskiego Trumpa”. Powody są jasne – Milei ma w sobie energię gwiazdy rocka, gdy np. pojawia się na wiecu z… piłą mechaniczną (choć trzeba tu wskazać, że w tym względzie bardziej przypomina go Janusz Palikot, który także używał rekwizytów). W dodatku zarówno Trump, jak i Korwin-Mikke, mają w swoich poglądach elementy libertariańskie.

Milei od obu tych polityków jest jednak bardziej klasycznie ideowy. Argentyńczyk powołuje się na klasyków austriackiej szkoły ekonomii, jak choćby Murray Rothbard lub Miltom Friedman, i przede wszystkim skupia się na wprowadzeniu wolnościowych zmian. Mimo całej swojej ekscentryczności Milei nie postuluje kontrowersyjnych antydemokratycznych pomysłów jak Korwin-Mikke, ani nie „zanieczyszcza” wolnościowych idei etatyzmami i nacjonalizmem jak Trump.

Nowy argentyński prezydent uważa się za libertarianina, a nawet anarchokapitalistę. Jest zdecydowanym przeciwnikiem jakiegokolwiek wtrącania się państwa w życie obywateli.

Milei postuluje oparcie gospodarki Argentyny na zasadach wolnego rynku, likwidację socjalu, zmniejszenie wydatków rządowych i likwidację Banku Centralnego Argentyny.

W kwestiach obyczajowych polityk jest klasycznym liberałem, który m.in. w ogóle sprzeciwia się istnieniu państwowych małżeństw, uważając, że państwo nie powinno regulować kwestii związków – niezależnie od tego, czy są one heteronormatywne, jednopłciowe, czy nawet poligamiczne.

Milei chce także legalizacji… handlu organami. Jako libertarianin uważa bowiem, że człowiek ma prawo np. sprzedać swoją nerkę, skoro należy ona do niego.

Nowy prezydent Argentyny jest natomiast przeciwnikiem aborcji, co również pokrywa się z ideologią konserwatywnego liberalizmu, która traktuje aborcję jako akt antywolnościowy. Milei jest także za wprowadzeniem prawa do posiadania broni.

Kampania na śmierć i życie

Walka wyborcza pomiędzy Sergiem Massą, lewicowce i dotychczasowym ministrem finansów a Javeriem Mileim, była najostrzejszą w historii argentyńskich wyborów.

Głosowanie w Argentynie polega na tym, że do urny wrzuca się przygotowaną wcześniej kartę (przypominającą ulotkę wyborczą) jednego kandydata.

W mediach społecznościowych pojawiło się sporo nagrań i zdjęć, na których widać było, jak zwolennicy Massy niszczyli karty do głosowania na Mileiego.

Odnotowano takie incydenty jak porwanie kart wolnościowego kandydata, czy… oddanie na nie moczu. Mimo to Milei wygrał dużą przewagą głosów.

Szymona Grot

TymŻyjesz

Fot. YouTube / BBC

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca! Jeśli się podobał, prosimy o udostępnienie go na Twoich mediach społecznościowych. Zachęcamy również do polubienia nas na Facebooku i Twitterze!

A jeśli chcesz jeszcze bardziej docenić naszą pracę, możesz postawić nam wirtualną kawę! Będziemy MEGA wdzięczni 🙂 Aby to zrobić, kliknij banner poniżej.

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

TUTAJ TEŻ SIĘ ZAREKLAMUJESZ! ALBO I NAD BANNEREM!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *