fot. ilustracyjne/fot. Pixabay/facultyweb.kennesaw.edu (kolaż TZ)

Przeglądając niebo teleskopami ludzie mają nadzieję na znalezienie jakiegoś śladu istnienia innej cywilizacji. Wciąż jednak nie odnaleziono twardego dowodu. Tymczasem naukowiec z University of Kennesaw w stanie Georgia przedstawił nową odpowiedź na tzw. paradoks Fermiego. Wśród innych uczonych wywołał niemałe zainteresowanie.

Tzw. paradoks Fermiego to zagadnienie dotyczące ewentualnego istnienia kosmitów. Wskazuje na ogromną sprzeczność między wysokimi szacunkami prawdopodobieństwa istnienia życia pozaziemskiego z jednoczesnym totalnym brakiem jakichkolwiek obserwacji takowego życia.

Nazwa paradoksu pochodzi od Enrico Fermiego. To laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Był fizykiem teoretycznym i doświadczalnym.

Fermi otrzymał Nobla za wytworzenie w reakcjach z neutronami nowych pierwiastków promieniotwórczych. Musiał uciekać z Włoch w obawie przed rosnącym faszyzmem.

– Wielkość i wiek Wszechświata sugerują, że powinno istnieć wiele zaawansowanych technicznie pozaziemskich cywilizacji. Jednak takiemu rozumowaniu przeczy brak obserwacyjnych dowodów ich istnienia. Zatem albo początkowe założenia są nieprawidłowe i zaawansowane technicznie życie jest znacznie rzadsze niż się sądzi, albo metody obserwacji są niekompletne i ludzkość jeszcze ich nie wykryła, albo metody są błędne i cywilizacja ludzka poszukuje niewłaściwych śladów – tak brzmi paradoks Fermiego.

Prób odpowiedzi na ten paradoks było już wiele. Teraz jednak pojawiła się prawie teoria, która wzbudza spore zainteresowanie naukowców. Odpowiedzi można szukać… w czarnych dziurach.

Prof. David Garofalo z University of Kennesaw ocenił, że nie obserwujemy życia pozaziemskiego, gdyż te już dawno wymarło. Taka odpowiedź już istniała, niemniej prof. Garofalo zwraca tutaj uwagę na czarne dziury.

Dziś wiemy, że czarne dziury oddziałują z otoczeniem poprzez tzw. dżety relatywistyczne. Są to strumienie materii rozprzestrzeniające się na ogromne odległości. Mocne reakcje mogą hamować powstawanie gwiazd, a w efekcie zmniejszać szanse na powstawanie nowych planet, a więc również i życia.

Zdaniem prof. Garofalo, największe szanse na powstanie zamieszkałych układów gwiezdnych było 11 mld lat temu w odizolowanych częściach wszechświata, czyli 2,8 mld lat po Wielkim Wybuchu. Wówczas była największa liczba galaktyk doświadczających fuzji, co prowadziło do napływu zimnego gazu i powstawania planet, również takich nadających się do życia.

Ziemia tymczasem jest młoda. Ma zaledwie 4,5 mld lat. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach nabyliśmy zdolność do komunikacji międzygwiezdnej. Tymczasem szczyt rozwoju innych cywilizacji miał mieć miejsce 7,8 mld lat po wielkim wybuchu, czyli 6 mld lat temu. Z tego powodu nie możemy więc znaleźć śladów życia, bo po prostu szczyt przeminął.

– Pomysł Garofalo jest fascynujący i może mieć w sobie dużo prawdy. Lecz musimy być ostrożni w wyciąganiu daleko idących wniosków na podstawie tej teorii. Potrzebne są dalsze badania, które potwierdzą lub obalą te hipotezy – ocenił teorię profesor John Carroll z Uniwersytetu Los Angeles.

Warto też zwrócić uwagę, że jeśli teoria okazałaby się być prawdziwa, to wcale nie oznacza, że jesteśmy sami we wszechświecie. Po prostu kosmiczne cywilizacje są o wiele rzadziej spotykane, niż kiedyś. Nadal jednak warto obserwować nocne niebo teleskopem.

dj

innemedium.pl / tymzyjesz.pl

fot. ilustracyjne/fot. Pixabay/facultyweb.kennesaw.edu (kolaż TZ)

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter! Jeśli podoba Ci się nasza praca - postaw nam kawę! https://buycoffee.to/tymzyjesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *