„Flash” to nowy film na podstawie komiksów DC, który właśnie wylądował w serwisie streamingowym HBO MAX. Filmy od Warner Bros są ostatnio krytykowane za słabe efekty komputerowe. Nie zmienia to jednak faktu, że CGI jest w tych filmach wszechobecne. Okazuje się, że poprawiono nawet… cztery litery jednego z aktorów.

„Flash” pojawił się w kinach w czerwcu tego roku. Film opowiada o bohaterze, który jest nadludzko szybki. Jego moc wpędza go jednak w kłopoty. W wyniku jej użycia, Flash, którego gra Ezra Miller, trafi do równoległego wszechświata.

Dzięki temu zabiegowi twórcy mogli przywrócić do świata DC kilku aktorów, za którymi fani tęsknili. Na ekranie zobaczymy Batmana w wersji Bena Afflecka, ale nie tylko, bo człowieka-nietoperza gra w widowisku także kilku innych aktorów, którzy wcielali się w tę postać w przeszłości.

Film jest jednak krytykowany ze względu na efekty specjalne. To coś, za co w ostatnich latach bardzo często obrywa się filmom superbohaterskim. Studia oszczędzają na CGI i przez to efekty pozostawiają wiele do życzenia.

Nie oznacza to jednak, że we Flashu jest mało CGI. Wręcz przeciwnie – cyfrowo poprawiano wszystko, co się da. Okazuje się, że nie oszczędzono nawet… czterech liter głównego bohatera. Okazuje się, że tyłek Ezry Millera nie do końca wypełniał kostium, więc spece od efektów poprawili to cyfrowo…

SJ

Filmweb / Twitter

Fot. Flash

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *