Dokładnie 50. lat temu narodził się hip-hop. Pół wieku później ta muzyka wypiera wszystkie inne gatunki i jest najpopularniejsza w pokoleniu millenialsów i Z-etek.

Hip-hop narodził się 11 sierpnia 1973 roku na 1520 Sedgwick Avenue na Bronksie. Do dziś to miejsce jest mekką dla fanów tej muzyki i kultury.

Hip-hop ma już pół wieku

11 sierpnia 1973 18-latek o jamajskich korzeniach zorganizował imprezę na 1520 Sedgwick Avenue na Bronksie. Czy wiedział wówczas, że jego pseudonim Dj Kool Herc zostanie zapisany na kartach historii pod pozycją „ojciec hip-hopu”?

Kool Herc, właśc. Clive Campbell, zamiast grać na imprezie całe piosenki, puszczał jedynie zapętlone części instrumentalne, dzięki czemu ludzie mogli non stop bawić się przy najlepszych i najbardziej bujających fragmentach kawałków.

Przyjaciel Herca, o pseudonimie Coke La Rock, robił na tej imprezie za wodzireja. Zamiast jednak typowo zagadywać do zabawowiczów, wykrzykiwał rytmiczne hasła w rytm muzyki.

Choć temu, co usłyszeli uczestnicy tamtej zabawy z 1973 roku, daleko jeszcze było do zawierających po kilkadziesiąt wersów, melorecytowanych kawałków na posamplowanych beatach, to bez tego pomysłu 18-letniego Jamajczyka, hip-hopu by dziś nie było.

Później Kool Herc urozmaicił swoje sety, dodając do nich nagrane na jamajce wokale tamtejszych wokalistów, którzy uprawiali tzw. toasting, czyli improwizowaną melorecytację, która wywodzi się od wywiezionych z Afryki na Jamajkę wędrownych pieśniarzy zwanych griotami.

Muzyka tworzona przez Dja Kool Herca była później rozwijana przez takich ludzi jak Grandmaster Flash, którzy dodatkowo do instrumentali dodawali cięcia oraz scratching.

Rap

Obok podkładów muzycznych, ważnym elementem hip-hopu jest rap. Słowo to z angielskiego oznacza szybko wypowiedzianą ciętą ripostę. Melorecytacja była obecna w kulturze murzyńskiej w USA na długo przed powstaniem hip-hopu. Jednym z najbardziej znanych melorecytujących poetów był Gill Scott urodzony w 1949 roku w Chicago, który znany był ze swoich wierszy o zabarwieniu politycznym, które zwykł deklamować w rytmiczny sposób.

Pierwsi raperzy, jak m.in. KRS One, gdy odkryli, że MC (z ang. Master od Ceremony, czyli Mistrz Ceremonii) nie musi być jedynie wodzirejem na imprezach, ale może mieć także coś ważnego do powiedzenia, inspirowali się właśnie czarnymi, melodeklamującymi poetami.

Z czasem zaczęto nagrywać w ten sposób piosenki: melodeklamujący wokal na podkładach stworzonych z pociętych innych piosenek. Oczywiście na początku innym twórcom trudno było zaakceptować, że hip-hop działa na zasadzie recyklingu.

Złoty wiek

Od tamtej pory rap mocno się rozwinął. Złoty wiek rapu/hip-hopu przypada na koniec lat 80-tych, początek lat 90-tych. To wówczas raperzy jak Chuck D, Big Daddy Kane, KRS-One i Rakim zaczęli eksperymentować z rymami i rozwijać formę pisania utworów tak, że obecnie rap jest najbardziej skomplikowanym technicznie, jeśli chodzi o teksty, gatunkiem muzycznym.

Każdy z raperów chciał mieć jak najwięcej rymów w swoich kawałkach, tworzyć najciekawsze przeplatanki rymowe, a jednocześnie unikać rymów prostych. Zaczęto m.in. łamać akcenty, powstały rymy podwójne, potrójne, wielosylabowe.

Dodatkowo rap stał się formą protestu przeciwko uciskowi czarnej i latynoskiej społeczności ze strony państwa. Raperzy zaczęli mieszać poetycki styl zaczerpnięty z melorecytowanych wierszy takich twórców jak Gill Scott z ciężkim i wulgarnym językiem ulicy i wszechobecnych w murzyńskich dzielnicach gangów.

Dodatkowo duży wpływ na rapowe teksty mieli występujący w pubach amerykańscy komicy, od których MC’s zaczerpnęli ciężkie, kontrowersyjne i często obrazoburcze poczucie humoru, które obecne jest do dziś w rapowych tekstach.

Flow

Każdy z raperów chciał się w jakiś sposób wyróżnić – w końcu rytmicznie wykrzykiwać słowa do podkłądu muzycznego może prawie każdy.

Do 1986 roku wszyscy raperzy wykonywali swoje utwory w bardzo podobny sposób i wyróżniali się między sobą jedynie tematyką tekstów i podkładami muzycznymi.

Wtedy na scenie pojawił się Rakim, który całkowicie zmienił rytmikę swoich utworów, poprzez wprowadzenie do nich gęsto rozsianych i krzyżujących się na różne sposoby rymów.

Kolejną rewolucję wprowadził Notorious B.I.G. który zapisywał rymy tak, że dziś badacze hip-hopu odkrywają, iż pomimo tego, że raper ten nie miał wykształcenia muzycznego, jego rymy pokrywają się w pewnym stopniu z zapisem nutowym podkładów do jego kawałków.

Kolejną rewolucję wprowadził biały raper o pseudonimie Eminem, który zaczął wyginać akcenty słów tak, by rymować ze sobą słowa, które przeczytane „normalnie” się ze sobą nie rymowały (np. „orange” i „George”) – dzięki temu w jego piosenkach prawie każde słowo rymowało się z jakimś innym słowem, a przez to utwory stawały się niesamowicie rytmiczne.

Oczywiście „flow” to nie tylko rymy, ale także sposób używania wokalu. Także i tutaj raperzy chcieli się między sobą wyróżniać. By rapować rytmiczniej niektórzy zaczęli stosować przyśpieszenia (np. Busta Rhymes, Notorious B.I.G.), dodawali elementy śpiewane do swoich kawałków (Wu-Tang Clan), czy bawili się barwą głosu. Od imprezy, która miala miejsce w 1973 roku rap rozwinął się niesamowicie.

Beefy

Od początku istnienia hip-hopu jest on związany z rywalizacją. Już w latach 70-tych hip-hopowi DJ-e i wodzireje prowadzili imprezy na zasadzie walk między sobą. To znaczy, że najpierw jeden DJ grał set, a jego MC melodeklamował improwizowany tekst, który zachwalał umiejętności danego DJ-a i wyśmiewał kolejnego, a później druga „ekipa” odpowiadała tym samym.

Z czasem rozwinęła się cała scena freestylowa, na której MC pojawiali się, by rywalizować ze sobą w pojedynkach na improwizowane teksty. Przypominało to występy czarnych stand uperów. Raperzy obrzucali się tekstami, które miały rozśmieszać lub szokować publikę – w tym celu niejednokrotnie przekraczali pewne granice i np. poruszali temat rodzin lub partnerek przeciwnika.

Gdy do kultury hip-hopu doszły kolejne elementy, jak m.in. taniec, to także zaczęto organizować pojedynki tancerzy, grafficiarzy etc. Był w tym pewien element sportowy.

Rywalizacja w rapie szybko wyszła jednak poza zwykłe zmagania sportowe. W złotej erze hip-hopu, muzyka ta nierozłącznie związała się z ulicą i stała się głosem pewnych nizin społecznych. Kawałki rapowe zaczęły być hymnami niektórych gangów i zawierały ostrzeżenia dla wrogich ekip. „Beefy”, jak nazywa się raperskie pojedynki, zaczęły wychodzić poza muzykę. Niektóre takie konflikty pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne (z powodu najsłynniejszego beefu Notoriousa B.I.G. i 2paca obaj wykonawcy zostali zamordowani).

Kontrowersyjne teksty

Hip-hop wielu osobom kojarzy się z wulgarnymi tekstami i… nie jest to nieuzasadnione skojarzenie. MC pisali swoje teksty takim językiem, jaki słyszeli wokół siebie. Gdy w latach 80/90-tych rap związał się z ulicą i kryminalnym półświatkiem, teksty zaczęły to odzwierciedlać.

Dodatkowo na teksty raperskie wpływ miał też czynnik rywalizacji, który im towarzyszył. Tak jak na pojedynkach freestylowych raperzy próbowali ośmieszać przeciwnika, tworząc kontrowersyjne „puncheline’y”, tak samo w utworach zaczęli starać się przekraczać pewne granice. Przypomina to stand up, w którym komicy często śmieją się z bardzo kontrowersyjnych rzeczy.

Raperzy bardzo szybko zaczęli być oskarżani o seksizm, promowanie przemocy, homofobię, a nawet rasizm. Jest to szczególnie problematyczne dzisiaj, gdy w każdej innej dziedzinie sztuki twórcy starają się działać jak najbardziej poprawnie politycznie.

Królem kontrowersyjnych tekstów jest na pewno Eminem, który wręcz wykorzystuje to, że media kreują go na homofoba i seksistę. Gdy w 2018 roku skonfliktował się z raperem o pseudonimie Tyler The Creator, umieścił w swoim kawałku pt. Fall zaczepkę, w której w wulgarny sposób wyśmiewa coming out tego muzyka i określa go słowem „fa*got” („p**ał). Jednocześnie Eminem utrzymuje, podobnie jak inni raperzy, którym wyrzuca się używanie tego słowa jak np. Jay Z, Kanye West czy Lil Wayne, że wypowiadając je, nigdy nie ma na myśli homoseksualisty – po prostu jest to uniwersalne obraźliwe słowo w jego kręgach (tak jak „kretyn” nie musi oznaczać osoby chorej na kretynizm, a „idiota” osoby chorej na idiotyzm).

Na następnym albumie z 2020 roku raper wyśmiał tamtą aferę w piosence pt. „Tone Deaf”, w której stwierdza, że pokolenie Z nie jest w stanie go „scancelować”. Na tej samej płycie muzyk m.in. nagrał kawałek z raperką, która jest lesbijką, a Eminem rapuje w tym kawałku, że znajdzie jej chłopaka. Dużo kontrowersji wzbudziły także zawarte w ostatnich piosenkach artysty żarty z akcji #MeToo, czy z zamachu, który miał miejsce na koncercie Ariany Grande w 2017 roku. W jednej z piosenek na albumie z 2020 roku Eminem zawarł także grę słowną, która może być rozumiana jako wezwanie do zamordowania wiceprezydenta USA.

Ostatnie afery to jednak nic w porównaniu z tymi, które Eminem wywoływał na początku swojej kariery, gdy nagrywał kawałki, w których wcielał się m.in. seryjnego mordercę zabijającego gejów, pedofila, gwałciciela, rapował o zabijaniu noworodków, topieniu swojej żony czy gwałceniu własnej matki….

Media często zarzucają raperom także to, że nawołują oni do popełniania przestępstw lub promują kryminalne zachowania. Jednym z głośniejszych kawałków, który spotkał się z cenzurą, był utwór „F*ck the police” zespołu N.W.A. z 1988 roku, który można zinterpretować jako nawoływanie do mordowania policjantów. W 2013 roku wybuchła bardzo głośna afera z powodu utworu Ricka Rossa, w którym raper mówi o wrzucaniu kobietom do drinków tabletki gwałtu. Artyści każdorazowo zasłaniają się wolnością słowa i prawem do nieskrępowanego tworzenia sztuki oraz przypominają, że autorom powieści kryminalnych nikt nie zarzuca, że nakłaniają do popełniania seryjnych morderstw.

Popularność rapu

Z różnych statystyk wynika, że hip-hop jest obecnie najpopularniejszym gatunkiem muzycznym na świecie (ustępując w niektórych państwach muzyce POP). W Polsce rap jest najchętniej słuchanym gatunkiem m.in. w serwisie Spotify, gdzie królują tacy wykonawcy jak Mata, Quebonafide, Taco Hamingway, Sokół, czy Pezet.

Jest pewnego rodzaju ewenement, że odkąd hip-hop trafił do mainstreamu, cały czas jest tak samo popularny. Eksperci twierdzą jednak, że wynika to z charakteru tej muzyki oraz tego, że nie jest ona zamknięta, tylko cały czas się rozwija.

Hip-hop komentuje rzeczywistość, dlatego ludzie tak chętnie go słuchają. Rap jest idealnym narzędziem do wszelkiego rodzaju protest songów. Wynika to z tego, że jedna zwrotka rapowa ma zazwyczaj ok. 16 wersów, w których można zawrzeć dużo więcej niż np. 4 wersach piosenki popowej.

Do tego rap się adaptuje do innych gatunków muzycznych. Przykład? Gdy do łask zaczęła wracać elektronika, to zespoły rapowe po prostu zaczęły tworzyć na elektronicznych podkładach, samplować elektroniczne klasyki. Gdy teraz na salony wraca POP, raperzy zaczynają śpiewać refreny i tworzyć bardziej melodyczne beaty.

Dodatkowo rap adaptuje się także do innych dzieł kultury. Gdy w kinach rządzą horrory, to wybija się podgatunek rapu horrorcore. Romanse? Raperzy tworzą love songi. Jedynie melodeklamacja daje autorom tekstów tyle miejsca, by mogli pisać, cokolwiek chcą. Dlatego niewykluczone, że mający dziś 50 lat gatunek, będzie królował kolejne 50.

Wszystkiego najlepszego hip-hopie!

Szymon Grot

TymŻyjesz.pl

Fot. YouTube / Dj Kool Herc, Notorious B.I.G., Eminem

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *