Jedno słowo potrafi tu wprowadzić sporo zamieszania, bo Mary Austin przez lata była nazywana żoną Freddiego Mercury’ego, choć para nigdy nie zawarła małżeństwa. Byli zaręczeni, mieszkali razem i pozostali sobie niezwykle bliscy także po zakończeniu romansu. Poniżej porządkuję najważniejsze fakty o Mary Austin, Jimie Huttonie oraz prywatnym życiu wokalisty Queen.
Freddie Mercury nie miał żony, lecz stworzył wyjątkowo silne więzi
- Nie zawarł małżeństwa i nie miał żony w sensie prawnym.
- Mary Austin była jego narzeczoną, wieloletnią przyjaciółką i najważniejszą kobietą w jego życiu.
- Ich związek romantyczny zakończył się w latach 70., ale bliskość przetrwała do śmierci artysty.
- Jim Hutton był jego partnerem od około 1985 roku do śmierci Freddiego w 1991 roku.
- Mary Austin odziedziczyła Garden Lodge oraz znaczną część majątku Mercury’ego.
Czy Freddie Mercury był kiedykolwiek żonaty?
Najkrótsza odpowiedź brzmi nie. Freddie Mercury nigdy nie miał żony w prawnym znaczeniu tego słowa. Nie odbył się ślub z Mary Austin ani z żadną inną osobą, choć jego relacje bywały na tyle bliskie, że po latach część fanów zaczęła określać Austin mianem „żony”.
To określenie wynikało przede wszystkim z długości i intensywności ich więzi. Mary była obecna w życiu Mercury’ego przed wielką karierą Queen, znała go jeszcze zanim stał się światową gwiazdą i pozostała jego powierniczką po rozstaniu. Biograficzne materiały Biography.com potwierdzają, że para była zaręczona, ale nigdy nie stanęła na ślubnym kobiercu.
Trzeba więc rozdzielić dwie kwestie. Mary Austin była najbliższą mu kobietą, lecz nie była jego żoną. W tym przypadku emocjonalne znaczenie relacji okazało się silniejsze niż formalny status.

Mary Austin była jego narzeczoną i najbliższą przyjaciółką
Freddie Mercury poznał Mary Austin na początku lat 70., gdy oboje mieszkali w Londynie. Ich relacja szybko stała się poważna. Para mieszkała razem, wspierała się w okresie, gdy Queen dopiero budował swoją pozycję, a około 1973 roku doszło do zaręczyn.
Ślub ostatecznie się nie odbył, a romantyczny charakter związku zaczął się zmieniać kilka lat później. Nie oznaczało to jednak całkowitego zerwania kontaktu. Austin pozostała dla Mercury’ego osobą zaufaną, a ich relacja przybrała formę bardzo bliskiej przyjaźni i więzi przypominającej rodzinę.
W kulturze popularnej Mary często przedstawia się jako „wielką miłość” artysty. To uproszczenie, ale nie całkiem bezpodstawne. Mercury wielokrotnie podkreślał jej wyjątkowe znaczenie, a piosenka „Love of My Life” jest często wiązana właśnie z ich relacją. Moim zdaniem ważniejsze od przypisywania jej jednej etykiety jest to, że Austin znała jego życie zarówno przed sławą, jak i w najbardziej wymagających latach kariery.
Dlaczego nie doszło do ślubu z Mary Austin?
Przyczyną nie był brak uczuć, lecz zmiana charakteru związku. W połowie lat 70. Mercury powiedział Austin o swoich relacjach z mężczyznami. Ich romans wygasł, ale oboje zdecydowali się zachować bliskość, której nie dało się już opisać jako typowego narzeczeństwa.
Nie warto sprowadzać tej historii do prostego zdania, że artysta „zamienił narzeczoną na partnera”. Jego życie uczuciowe było bardziej złożone, a Mercury nie funkcjonował według współczesnych, łatwych do uporządkowania kategorii. Mary znała jego najbardziej prywatną stronę i pozostała przy nim mimo zakończenia związku romantycznego.
Film „Bohemian Rhapsody” spopularyzował tę historię, ale część wydarzeń została w nim skrócona lub udramatyzowana. Produkcji nie należy traktować jak dokładnej biografii. Najpewniejszy fakt pozostaje prosty: Mercury i Austin byli zaręczeni, nie wzięli ślubu, a później utrzymali wyjątkową więź.
Jim Hutton był partnerem Freddiego w ostatnich latach
Drugą najważniejszą osobą w życiu prywatnym Mercury’ego był Jim Hutton. Ich związek rozpoczął się około 1985 roku i trwał do śmierci wokalisty 24 listopada 1991 roku. Hutton towarzyszył mu w ostatnim okresie życia, gdy artysta coraz bardziej chronił swoją prywatność.
Hutton nie był mężem Mercury’ego. Określenia sugerujące małżeństwo pojawiające się we wspomnieniach czy publikacjach miały charakter potoczny i emocjonalny, a nie prawny. Ich relacja była jednak trwała i poważna, dlatego nie można jej sprowadzać do krótkiego romansu.
Porównując obie więzi, widzę między nimi wyraźną różnicę. Mary Austin łączyła z Mercurym historię od czasów przed sławą, natomiast Jim Hutton był jego partnerem w dojrzałym okresie życia i pozostał przy nim aż do końca. Te relacje nie muszą się wzajemnie wykluczać, bo każda pełniła inną funkcję.
Co dziedzictwo mówi o więzi z Mary Austin?
Najmocniejszym dowodem znaczenia Austin był testament Mercury’ego. Artysta pozostawił jej Garden Lodge, swój londyński dom, oraz dużą część majątku. W publicznych opisach testamentu często pojawia się informacja o około 50 procentach udziału w spadku, choć kwestie tantiem, praw autorskich i późniejszych przychodów są bardziej złożone.
Mary nie otrzymała tego majątku dlatego, że była żoną. Dziedziczenie wynikało z osobistej decyzji Mercury’ego i jego wieloletniego zaufania. Pozostali członkowie rodziny oraz Jim Hutton również zostali uwzględnieni w podziale majątku, ale Garden Lodge stało się symbolem wyjątkowej pozycji Austin.
Jak opisywała Associated Press, dom został przekazany byłej partnerce i bliskiej przyjaciółce artysty. Ten fakt często wzmacnia przekonanie, że Mary była jego żoną, choć dokumenty mówią coś innego. Dziedzictwo potwierdza skalę więzi, ale nie zmienia statusu prawnego związku.
Najuczciwsza odpowiedź na pytanie o żonę Freddiego Mercury’ego
Freddie Mercury nie miał żony. Najbliżej tej roli była Mary Austin, jego dawna narzeczona, wieloletnia przyjaciółka i osoba, której powierzył znaczną część majątku. W ostatnich latach życia jego partnerem był Jim Hutton, z którym również nie zawarł małżeństwa.
Gdy porządkuję tę historię, najtrafniej widzę ją nie jako opowieść o jednej „żonie”, lecz o dwóch wyjątkowych relacjach. Mary była jego życiową powierniczką, a Jim partnerem u boku w ostatnim etapie życia. Dopiero takie ujęcie pozwala zrozumieć prywatną stronę Freddiego Mercury’ego bez powielania prostych, ale nieprawdziwych skrótów.
