Peja, Paluch Fot. YouTube

W poznańskim rapie wrze. Najbardziej popularni poznańscy raperzy – Peja i Paluch – są od jakiegoś czasu skonfliktowani. Starszy z muzyków chce w końcu załatwić tę sprawę i mówi, jaki ma na to pomysł.

Konflikty w rapie nie są niczym nadzwyczajnym. Subkultura hiphopowa opiera się rywalizacji, więc do wojen między raperami, które nazywa się „beefami”, dochodzi często.

Konflikt między Peją a Paluchem jest jednak wyjątkowy, bo panowie atakują się głównie… za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Rychu Peja, który w tym zestawieniu jest starszy i bardziej doświadczony, chce w końcu załatwić jakoś tę sprawę.

Peja kontra Paluch

O co chodzi w konflikcie między raperami? Tego chyba nikt nie wie. Obaj artyści najprawdopodobniej po prostu się nie lubią, co objawia się nieustannym zaczepkami na Instagramie.

Nie jest to klasyczny hiphopowy beef, bo panowie nie zmierzyli się ze sobą za mikrofonem. Przypomina to bardziej kłótnie nastolatek, choć obaj artyści nie należą już do najmłodszego pokolenia raperów, a ich obecność na scenie można liczyć w dekadach.

Peja wychodzi na przeciw oczekiwaniom fanów i chce zakończyć tę sprawę w sposób rapowy. Namawia swojego oponenta, by nagrał o nim kawałek i zapewnia, że on wówczas odpowie.

– Ja zawsze odpowiadam. Musiałbym być oficjalnie zdissowany, a nie zostałem – mówi Peja w rozmowie z Markiem Fallem dla Newonce. Peja wyjaśnia też, dlaczego nie chce atakować pierwszy. – Łukasz też zawsze twierdzi, że ja sobie robię reklamę zaczepiając go, że potrzebuję jego ksywy, żeby o mnie usłyszano – mówi.

Raper mówi, że w obecnej sytuacji, gdy przepychanki internetowe pomiędzy nim a Paluchem robią się coraz bardziej dosadne, widzi tylko dwa rozwiązania.

Dla dobra hip-hopu, bez kalkulacji – możemy to załatwić w taki sposób, że podajemy sobie rękę i odcinamy wszystko grubą kreską. Przyjaciółmi pewnie nie będziemy i każdy idzie w swoją stronę – tłumaczy.

– Albo możemy się nadal wykrwawiać czy wbijać szpilki do nieskończoności. Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Jak trzeba będzie ruszyć, to wiadomo, że ruszę. Scena generalnie zawsze czeka na igrzyska. A to się odbywa zarówno jego, jak i moim kosztem. Nikt nie będzie patrzył, co się dzieje u nas na bieżąco w naszych życiach, w naszych domach – dodaje.

Konflikty w polskim rapie

W polskim rapie mieliśmy do czynienia z wieloma głośnymi „beefami”. Niektóre z nich wyrosły z poważnych zwad pomiędzy raperami, a inne wybuchły z powodu bzdur.

  • Peja vs Tede – Dlaczego wybuchł konflikt? W 2009 roku w Zielonej Górze na koncercie Pei jeden z „fanów” pokazywał mu środkowy palec. Raper zdenerwował się i krzyknął ze sceny: „Wiecie co z nim zrobić? Rozjebać w ch*j”. Fani posłuchali i pod sceną rozpoczął się lincz w wyniku którego pobity został inny chłopak niż ten, który obrażał rapera. Gdy pod sceną wrzało, Peja krzyczał: „To wszystko na mój koszt”. Sprawa trafiła przed sąd i raper został skazany za podżeganie do linczu. Większa część środowiska rapowego stanęła po jego stronie. Wyłamał się jedynie Tede, co rozpoczęło nieskończony do dziś konflikt, który obfitował w wiele kontrowersyjnych piosenek, w których raperzy obrażali się nawzajem. Raperzy spotkali się także na „solówce” pod kinem Atlantic w Warszawie. Największym poszkodowanym w beefie okazał się Tede, który przez kilka lat nie mógł grać koncertów i aby zarabiać, musiał zatrudnić się jako DJ na statku rejsowym. Po kilku latach Tede wrócił do grania koncertów i nawet poznańscy organizatorzy nie obawiają się już przed zapraszaniem go. Konflikt jednak wciąż jest otwarty.
  • Peja vs Liroy – Konflikt wybuchł w 1995 roku z powodu głupoty. Pei oraz zespołowi Nagły Atak Spawacza nie podobała się muzyka, którą robił Liroy i namaszczenie z jakim go traktowano. Poznaniacy nagrali wówczas ostry kawałek, w którym grozili Liroyowi pobiciem, nazywali jego żonę k***ą, a nawet straszyli użyciem broni palnej, jeśli raper z Kielc zawita do Poznania. Dzisiaj konflikt jest już rozwiązany, a obaj raperzy pogodzeni.
  • Tede vs Płomień 81 (Pezet i Onar) i Nowator – Konflikt wybuchł w 2005 roku. Tede poczuł się urażony kawałkiem Onara pt. „Co jest?” i zaatakował go w numerze „Zamknij pysk”. Na pewnym etapie konfliktu do beefu dołączył przyjaciel Onara – Pezet, który już wcześniej przecinał się z Tede (m.in. na legendarnej pierwszej polskiej bitwie freestylowej w Płocku w 2001 roku). Pod koniec beefu po stronie Pezeta i Onara stanął także będący wówczas na topie raper Nowator. Konflikt jest częściowo zakończony. Tede i Pezet nagrali razem numer, ale Tede i Onar co jakiś czas wbijają sobie szpileczki w wywiadach. No, a o Nowatorze już dawno nikt nie słyszał.
  • Ten Typ Mes vs Mezo – Konflikt, który wybuchł z powodu całkowitej bzdury, a zakończył się ostrą barową bójką. Mezo, który nie był specjalnie lubiany w rapowym środowisku, często skracał swój pseudonim artystyczny do… Mes. Temu Typowi Mesowi tak bardzo się to nie podobało, że nie tylko zaatakował Meza w kawałku, ale nawet odwiedził go w domu. Beef całkowicie zrujnował karierę rapową Meza, który musiał ostro skręcić w stronę POP-u, bo hiphopowa publiczność się od niego odwróciła. Obecnie raperzy są pogodzeni.
  • Pan Duże Pe vs Pih – Jeden z ostrzejszych konfliktów w polskim rapie. Mistrz freestylowy Duże Pe i uliczny weteran Pih pokłócili się w klubie. Sprawę mieli wyjaśnić między sobą „po męsku”, ale Pih postanowił odpuścić, gdy zobaczył, że jego rywal się rozkleja. Później Pih w towarzystwie innego rapera o pseudonimie Pyskaty Sk**wiel, czekał pod klubem na inną osobę, z którą był skonfliktowany. Pe sądził, że to zasadzka na niego, więc gdy kolejny raz spotkał się z Pihem, zadzwonił po swoich znajomych karateków, którzy zaatakowali jego oponenta (a sam wówczas uciekł). Później konflikt toczył się już czysto muzycznie, ale kawałki, które panowie na siebie nagrywali, były wyjątkowo brutalne.
  • SB Maffija (w obronie Bedoesa) kontra uliczni raperzy – Młodziutki wówczas raper Bedoes, który został przyjęty do SB Maffiji (wytwórni rapera Białasa) w przypływie emocji obraził ze sceny… każdego, kto nie jest członkiem SB Maffiji. Osobiście dotknięci poczuli się członkowie kilku ulicznych składów. Sprawa wyglądała naprawdę groźnie i Bedoes dla bezpieczeństwa musiał np. uciekać z własnego koncertu ukryty w bagażniku. W obronę wziął go Białas, który sam wywodzi się z środowiska ulicznego, a w rapie zaczynał jako freestylowiec. Muzyk najpierw spotkał się twarzą w twarz z raperami, którzy atakowali jego podopiecznego. Sytuacja wyglądała na wyjaśnioną do momentu, gdy tamci raperzy zaczęli ośmieszać Bedoesa w mediach społecznościowych. Wówczas Białas nagrał serię dissów, które według krytyków są jednymi z lepszych, jakie powstały w polskim rapie.

To tylko niektóre z wielu dziesiątek beefów, które miały miejsce w rapie nad Wisłą. Czy właśnie jesteśmy świadkami początku kolejnego konfliktu? A może sprawa rozejdzie się po kościach?

SJ

Glamrap, Newonce, hhpl.fandom.com

Fot. Peja / Paluch / YouTube

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *