Kanye West Fot. YouTubeKanye West Fot. YouTube

Kanye West po raz kolejny udowadnia, że może zrobić lub powiedzieć cokolwiek, a branża i tak go nie skanceluje.

Kanye West przez całą karierę robi i mówi rzeczy, za które każdy inny zostałby już dawno usunięty z szołbiznesu, a tymczasem jemu jakoś udaje się utrzymać na powierzchni. Zresztą nie jest to jedynie cecha Yeezy’ego, ale także wielu innych amerykańskich raperów. I choć publicyści zza wielkiej wody nieustannie zastanawiają się w artykułach, jak długo jeszcze wobec artystów hiphopowych będzie stosowana taryfa ulgowa, to nic się w tej materii póki co nie zmienia.

Gdy wiele lat temu Kanye West pobił dziennikarza, to szybko zostało mu wybaczone. Gdy na kilku galach nagrody Grammie zaatakował Taylor Swift, to media bardziej naśmiewały się z piosenkarki niż krytykowały rapera. Gdy muzyk zaczął używać w swojej twórczości symboliki Ku Klux Klanu, to interpretowano to na różne sposoby, ale nigdy dosłownie, bo czarnoskóry wykonawca i symbole rasistowskiej organizacji jakoś się ze sobą nie kleiły.

Nie przeszkodziło to wówczas Yeezy’emu w rozpoczęciu współpracy z Adidasem i wypuszczeniu najlepiej sprzedającej się serii obuwia w historii tej firmy.

W międzyczasie wyszło na jaw, że raper cierpi na chorobę dwubiegunową, co w oczach dziennikarzy dało mu przyzwolenie na całe to szaleństwo.

W ostatnim „sezonie” West jednak zaczął posuwać się odrobinę za daleko. Tak przynajmniej mogło się przez chwilę wydawać.

Na jaw zaczęło wychodzić, że np. kazał swoim pracownikom oglądać własne amatorskie p*rno nagrane z byłą już żoną. Raper przyznał wówczas, że jest uzależniony od tego typu filmów. W tym czasie powrócił do swoich muzycznych korzeni i zaczął grać mocno zaangażowany chrześcijański rap, w którym mówił m.in. o tym, jak zła jest po*nografia, jak aborcja zabija czarną społeczność w USA etc. Znów został „rozgrzeszony”.

Po rozstaniu z Kim Kardashian Kanye znów się odkleił. Niektórzy piszą, że odstawił leki. Cóż – nie sprawdzimy tego.

Raper zaczął głosić różne antysemickie teorie spiskowe o tym, że Żydzi rządzą światem itd. Na pokazie modowym Balanciagi muzyk pojawił się w bluzie z Janem Pawłem II i hasłem „White Lives Matters” (pol. „białe życie się liczy” – to zmieniona nazwa hasła „Black Lives Matter”).

Gdy w programie Alexa Jonesa powiedział, że dostrzega „wiele dobrych rzeczy w Hitlerze” i „każdy człowiek ma wartości, które ma do zaoferowania, zwłaszcza Hitler”, to w końcu spotkał się z jakąś reakcją – Adidas rozwiązał z nim umowę.

West jednak nie bardzo się tym zmartwił. Od Adidasa wywalczył pokaźne odszkodowanie i ruszył z własną marką modową, którą nazwał… Yews. To połączenie jego pseudonimu „Ye” oraz angielskiego słowa Jews oznaczającego „Żydzi”. Jakby tego było mało, to na promowanych przez artystę ubraniach pojawiają się symbole, które mocno kojarzą się z rosyjskim godłem. Kanye kupił też własną platformę mediów społecznościowych, Parler, na której nie cenzuruje żadnej mowy nienawiści.

Poza zerwaniem umowy z Adidasem i kilkoma memami, to rapera nie spotkały jakieś szczególne konsekwencje, a nawet nagrał w tym czasie piosenkę z Eminemem o miłości do Jezusa.

W międzyczasie o Kanyem było też głośno z kilku mniej kontrowersyjnych, a bardziej szalonych powodów. Raper, wraz z nową wybranką serca, próbują m.in. forsować nową modę polegającą np. na nienoszeniu butów lub spodni (a czasem na noszeniu spodni na głowie lub noszeniu kaloszy do wszystkiego). Para wywołała także skandal we Włoszech, gdzie w środku dnia na łódce w Wenecji uprawiała s*ks oralny.

Niedawno West zamieścił w swoich mediach społecznościowych przeprosiny skierowane do społeczności żydowskiej. Jeszcze tego samego dnia okazało się, że napisała je sztuczna inteligencja.

Dosłownie w ostatnich dniach Yeezy dał mediom całą masę nowych powodów, by o nim pisano. Po pierwsze – muzyk wydaję płytę pt. „Vultures” z jednym z topowych amerykańskich raperów – Ty Dolla Sign’em. Mówi się, że płyta może powtórzyć sukces wspólnego projektu Kanye Westa i Jaya Z z 2011 roku.

Na albumie pojawi się mnóstwo gości. Będą najgłośniejsi raperzy młodego pokolenia jak Young Thug, Plaiboi Carti oraz topowi raperzy o ugruntowanej pozycji na scenie jak Nicky Minaj, Lil Wayne, czy Kid Cudi. Pojawi się też kilku kontrowersyjnych gości – m.in. znany z bycia damskim bokserem Chris Brown, oskarżany przez media o homofobię Lil Baby, czy Kodack Black, który ma tak długą listę zarzutów prokuratorskich – od gwałtu, napadu, nielegalnego posiadania broni i zażywania narkotyków, przez zażywanie narkotyków w obecności dziecka, po oszustwa – że aż trudno uwierzyć, że w przerwach od bycia na sali sądowej lub więzieniu zdążył napisać i nagrać zwrotkę. Szczególną niespodzianką jest pojawienie się na krążku córki Yeezy’ego – North West, która ma zaledwie 9 lat.

Duet Yeezy & Ty Dolla Sign wypuścił już singiel, w którym Kanye odnosi się do oskarżeń o antysemityzm. Choć bardziej brzmi to tak, jakby muzyk z rzeczonych oskarżeń szydził. Raper nawija bowiem w kawałku: „Jaki ze mnie antysemita? Właśnie wyruch*łem żydowską s*kę”.

I co? Słuchacze zdają się być zachwyceni, a „Vultures” pozostaje najbardziej oczekiwanym albumem rapowym 2024 roku.

Przy tym wszystkim rodzi się tylko pytanie, co Kanye West może jeszcze zrobić, by kogokolwiek zaskoczyć?

SJ

Fot. YouTube

szkic zastrzeżony przez wydawcę tymzyjesz.pl

Redakcja TymŻyjesz.pl
Śledź nas!

By Redakcja TymŻyjesz.pl

Najlepsza redakcja w Układzie Słonecznym! Codziennie dostarczamy ciekawe i wartościowe treści. KONIECZNIE zaobserwuj nas na Facebooku oraz w X/Twitter! Jeśli podoba Ci się nasza praca - postaw nam kawę! https://buycoffee.to/tymzyjesz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *